Siatkówkę maja w genach!

Turniej 16 najlepszych w Polsce akademickich druzyn siatkarskich dostarczyl wiele emocji. Olsztyniakom jednak nikt nie byl w stanie dorównac. W dniach 11-13 kwietnia rozegrali w Lublinie 6 meczy i tylko jeden z nich przegrali. W ten sposób wygrali Mistrzostwo Polski druzyn akademickich.

O tym jaka jest recepta na sukces druzyny, jaki jest sposób na wychowanie dobrego siatkarza oraz o planach na przyszlosc z trenerem druzyny AZS UWM Andrzejem Grygolowiczem rozmawiaja Agata Michalowska i Beata Winclawska.

- Panie trenerze co w zawodnikach AZS UWM Olsztyn jest wyjatkowego, ze udalo sie panu stworzyc druzyne, która siegnela po mistrzowski tytul?

- Powiedzialbym, ze sa normalni. Na co dzien gramy w II lidze panstwowej. Trenujemy codziennie. Druzyna byla przygotowana na duzy wysilek i na zwyciestwo. Treningi trwaja po 2 godziny dziennie w roku akademickim, a przed nowym sezonem w sierpniu-wrzesniu, nawet 2 razy dziennie. Wsród 16 akademickich zespolów jest przynajmniej 6, które trenuja podobnie jak my, bo graja w II lidze, a jeden nawet jest zasilany byl zawodnikami I-ligowymi. Nasza sila bylo to, ze gamy w tym skladzie w II lidze i ze ten sklad byl juz sprawdzony.

- Jaka jest pana recepta na sukces i dobrze zgrana druzyne?

- To, co Bozia dala, to jest w genach. Ale na sukces sklada sie talent i praca. Ktos moze byc utalentowany, ale bez pracy nic nie osiagnie i odwrotnie: ktos moze zapracowac sie na smierc, ale bez tej genetycznej iskry nie da rady.

Wazna jest wytrwalosc i oczywiscie troche szczescia. W zwycieskiej grupie sa zawodnicy, którzy trenuja juz po 8 lat. Mamy rozwiniete szkolenie dzieci i mlodziezy. Przechodza oni przechodza kolejno przez etapy: mlodzik, kadet, junior. Zespól jest oparty w 70-80% na studentach pierwszego roku, ubieglorocznych medalistów grupy juniorów. Najstarszy zawodnik konczy w tym rok studia. Sa to gracze, którzy przeszli przez wszystkie szczeble. Ta grupa nie powstala ot tak. Jest baza II-ligowej druzyny siatkówki. Ci zawodnicy - to nie profesjonalisci, to raczej entuzjasci tego sportu, to jest ich przygoda z siatkówka.

- Jaki powinien byc wedlug Pana dobry siatkarz? Jak z mlodego czlowieka zrobic dobrego siatkarza?

- Trzeba szukac przyszlych zawodników juz w chlopcach 8-10-letnich, którzy przechodza nastepnie kolejne szczeble, a po jakichs 10 latach moze cos zaowocuje. W dziecku mozna latwo odkryc taki talent. Kiedys bylo wiecej motywacji do gry, teraz jest wiecej pokus typu: dyskoteki, telewizja, narkotyki itp. W tej chwili zwiekszyl sie udzial rodziców. To oni musza placic za wszystko. To tylko dzieki nim i sponsorom zawodnicy moga sie rozwijac. Nas wspiera Uniwersytet. Poza nim naszym sponsorem jest firma ZETO. Gdyby nie oni nie dalibysmy rady.

- Jak zawodnicy radza sobie ze studiowaniem? Bardziej poswiecaja sie treningom, czy wybieraja raczej nauke?

- Jest to trudne do polaczenia, szczególnie kiedy sie dostaja na 1. rok studiów, ale wykonalne. Jak ktos jest przezorny, to moze przelozyc sobie zajecia jeszcze przed ich rozpoczeciem. Niektórzy zrezygnowali ze studiów, bo im nie pasowal kierunek, ale sa i tacy, którym udalo sie to pogodzic. Inni z kolei poswiecili sport- postawili na kariere naukowa.

- Gdzie uczyl sie pan zawodu trenera? To doswiadczenie z wlasnej gry prosto z boiska, czy jakies szkoly pomogly panu osiagnac cel?

- Czlowiek czerpie z doswiadczenia. Ja w siatkówce pracuje 50 lat (smiech). Moze i 30 lat za dlugo, ale to lubie. Mam duzy bagaz doswiadczen. Bylem zawodnikiem, i przechodzilem do II i do I ligi. Bylem drugim trenerem pierwszego zespolu i pierwszym trenerem. Poza tym skonczylem trenerskie studia z siatkówki. Mozna to nazwac klasa mistrzowska. Kiedys inaczej to wygladalo. Trzeba bylo miec przepracowana odpowiednia ilosc godzi na stanowisku, a teraz trenerem moze byc praktycznie kazdy. Wystarczy, ze wpadnie w oko wlascicielowi.

- Czy ma Pan swojego idola wsród trenerów, któremu stara sie Pan dorównac? Albo od kogo sie Pan uczy?

- Nie mam. Uwazam, ze trzeba brac od kazdego to, co jest dobre i przerabiac na swoje potrzeby.

- Jakie sa kolejne cele? Zalozenia i plany na kolejny sezon, nastepne rozgrywki?

- Zeby miec zdrowie. Bo prowadzac zespól czlowiek jest pod ciaglym obstrzalem. To bardzo stresujaca praca. Nie ma takiego trenera, który by sie nie denerwowal. A im wyzszy szczebel, tym ten ladunek stresu jest wiekszy. Jak druzyna zle gra, to winny jest trener, a gdy gra dobrze, to jest to sukces zawodników.

- W takim razie jaki jest panski sposób na walke ze stresem?

- W szystkie emocje tlumie w sobie. Spalam sie w sobie i wiem, ze to zle. Bardzo dobrze, jak zespól sklada sie z róznych typów charakteru. Wazna jest równowaga.

- Jak wygladalo swietowanie zwyciestwa? W koncu panski zespól pokonal 15 najlepszych druzyn akademickich.

- Nie bylo go. Przed nami prestizowa impreza w lipcu – Akademickie Mistrzostwa Europy. Dostalismy paszport do uczestnictwa w tych mistrzostwach we wloskim Caremino w dniach 21-27 VII.

Agata Michalowska, Beata Winclawska