Erasmus na Cyprze Jeszcze nie sezon na sandaly Nikozja. Tylko tutaj codziennie o 5 rano obudzi Cie zawodzenie wzywajace wiernych na modlitwe. Pan Nawolywacz nigdy nie zaspi. I nie byloby to az tak dziwne gdyby nie to, ze nadaje on z tego samego miasta, ale juz z sasiedniego kraju. Takie atrakcje tylko na Cyprze. Drzwi otworzyla mi Francuzka bez stanika. Zdaj sie, ze w pizamie. Ale mimo, ze Francuzka to na moje oko wygladal na Niemke. Ale nie poddawajmy sie stereotypom. Pewnie ona wie lepiej skad pochodzi. Pózniej okazalo sie, ze jest ona w polowie Niemka. Nazywa sie Anne-Lise. Anne-Lise jest tu juz od sierpnia. Studiuje anglistyke oraz (lucky me) zglasza wszystkie braki w mieszkaniu. Mamy wiec juz gaz, a ciepla woda bedzie wkrótce. Moze pralka tez zacznie dzialac. Brakuje równiez paru uchwytów w szafkach, a u Anne-Lise roleta sie popsula. Natomiast swiatlo w kuchni dziala, jesli trzyma sie palec na wlaczniku. Inaczej gasnie. Pstryczek sama naprawilam - wcisnelam papierek. Przylecialam do Nikozji we wrzesniu 2007 r. samolotem, ale byli tacy, którzy wymyslili, ze przyjada autem. Road trip byl udany do granicy w Nikozji (ostatniej podzielonej stolicy). Okazalo sie, ze przyplyneli do nielegalnego portu (Grecy go nie uznaja, bo jest na terenie okupowanym przez Turków. Pólnocny Cypr, to samozwanczy kraj uznawany tylko przez Turcje). Po dlugich tlumaczeniach oraz rozmowie z ambasada Polski, pozwolili im zabrac najpotrzebniejsze rzeczy i przejsc granice pieszo. Innym wyjsciem (póki co, jedynym) jest powrót do Turcji, potem do Grecji i stamtad rejs statkiem do Larnaki, czyli portu na Greckim Cyprze. A my narzekamy na nasz rzad. Studia Wrazenia z bycia Erasmusem moga byc skrajne. Wszystko zalezy od tego, co sie studiuje. Ja mam „szczescie” studiowac budownictwo. Kaza mi wiec chodzic na zajecie, które sa po grecku, a ja jestem zielona z tego jezyka. Potem sama ucze sie w domu i zaliczam z innymi (po angielsku). Po powrocie do Polski bede musiala zdac kolejna sesje, bo program nie pokrywa sie. Bosko! A inni, np. z socjologii, pisza esej... o Polsce! I maja zaliczone i na Cyprze, i w Polsce. Ech, co mnie sklonilo do bycia inzynierem!? Uczelnia W stolówce w czwartki gra dj. Sa trzy sale komputerowe oraz bezprzewodowy Internet na terenie calego kampusu. Zajecia przypominaja bardziej rozmowe niz wyklad. Profesorowie sa codziennie w swoich pokojach i chetnie odpowiadaja na kazde pytanie. Dziwne jest, ze zadaja nam prace domowe jak w liceum - zadania, rozwiazywanie problemów. Oni przez cale studia nie robia zadnego projektu. W Polsce na budownictwie niemal na kazdym przedmiocie trzeba zrobic jeden albo kilka projektów inzynierskich. Takich samych, jakie w przyszlosci bedziemy wykonywac. Pewnie dlatego u nich budowy trwaja miesiacami, a czasem i latami? Cypr okiem Polki Cypryjczycy sa niscy, przesadnie wypachnieni, nazelowani i oczywiscie metroseksualni. Cypryjki? Idealne, czyli nie wyjda z domu bez swojej super fryzury (oczywiscie wszystkie tak samo uczesane i ubrane i beztylkowe - tak jak faceci). I te grajace tylki. Wlaczaja muzyke w telefonie, wkladaja telefon do kieszeni w spodniach i chodza ulicami z grajacymi tylkami. Wyspa wyglada jak obraz po bitwie. Szczególnie uczelnia, po której lataja papiery. Nigdy nie widzialam, aby ktos je sprzatal. Tzw. czas miedzy zajeciami trzeba sobie samemu organizowac, bo nie ma dokad pójsc! Niby stolica, ale... Jak w kazdym poludniowym kraju zycie nocne zaczyna sie pózno. Kluby otwieraja dopiero po pólnocy, a zamykaja o 3! Czyli mnóstwo czasu, aby wyskakac sie na parkiecie. A poza tym tutejsi tylko stoja na srodku parkietu i nawet nie podryguja. Sa tam specjalne stoly, aby mogli postawic drinki i oczywiscie, aby mieli gdzie polozyc swoje papierosy. Tutaj pala wszyscy i wszedzie! Zjedzenie meze jest wielkim wyzwaniem. Meze to tradycyjne danie, a dokladniej zestaw dan. Siedzi sie za stolem, a kelnerzy donosza i donosza cypryjskie specjaly. Ilosci sa naprawde nie do przejedzenia. To jest tak, jak w wigilie, ze spróbowac trzeba wszystkiego, ale nawet samo spróbowanie utrudnia pózniejsze wstanie od stolu. Chodników nie ma, a jesli jakies wyjatki sie znajda, to nie sluza do chodzenia. tylko za miejsca parkingowe, miejsca dla smietników i smieci wkolo, a nawet za kawalek ogródka. Chodze wiec jak swieta krowa ulica. Jednak przez te pobyty raz w Polsce, raz na Cyprze, zapominam, z której strony bedzie jechal samochód (Cypr byl kolonia brytyjska i pozostal tu lewostronny ruch). Jazda na stopa na greckiej stronie to latwizna... jesli jest sie kobieta. Kazdy chetnie podwiezie, a potem czasem i na obiad zaprosi. Komunikacja miejska jest tragiczna, a w sumie - nie ma jej wcale. Rozklad jazdy autobusów w Nikozji to tylko jedna kartka ze spisem wazniejszych przystanków i godzina odjazdu ze stacji poczatkowej. Jak wsiadasz na innym przystanku, to sobie wylicz. I nie miej nadziei, ze jutro przyjedzie o tej samej godzinnie. To sie nie zdarza. Warto jeszcze dodac, ze autobusy jezdza rzadko, czyli zawsze ok. godziny trzeba poczekac. Moze dlatego tak chetnie podwoza? Jednak zeby nie bylo, ze tylko narzekam. Slonce grzeje, pomarancze, cytryny i oliwki przed blokiem rosna i owocuja. A morze gorace zupa. Nawet nie chlodzi! Pogoda Tu klimatyzacja jest w sklepach, klubach, autobusach, wszedzie. Jesli jestes Erasmusem to raczej nie stac cie na wynajecie samochodu wiec idziesz pieszo na campus i grzejesz sie. Ubierasz sie wiec lekko, ale jak dojdziesz na zajecia, to pózniej marzniesz. Ci z klimatyzowanych aut przenosza sie do przesadnie klimatyzowanych sal i nawet nie pomysla, ze Erasmus marznie. Wiec zaraz po dotarciu na miejsce szukasz lazienki, aby sie jakos ogarnac, bo z daleka widac, ze wracasz z pustyni. Kolejnym minusem bezchmurnego nieba jest to, ze nie ma wody! W naszym budynku codziennie odcinaja ja na caly dzien i dopiero w nocy odkrecaja kurek. Ale to nie tak, ze nie ma wody w kranie w dzien, bo jest! Mamy ogromny zbiornik, w którym zbierana jest woda, wiec nawet nie zauwazamy kiedy nam ja odcinaja. Upal upalem, a Cypryjki, jak to Cypryjki: zapakowane po uszy smigaja w dlugich spodniach i kozakach. Jeszcze nie widzialam, aby któras nosila japonki czy chocby sandaly. Pani w sklepie, gdy za oknem jest 35 stopni mówi, ze to jeszcze nie sezon na sandaly. Ewa Witkowska
|
|