"Dzien Huraganów", czyli z mężczyzną o kobietach Rozmowa o rozmawianiu z dr Miloszem Babeckim, specjalista w zakresie komunikacji spolecznej - Wiosna ludzie bardziej niz zima maja sie ku sobie. Czy oprócz slów mozemy jeszcze sie jakos komunikowac? Czy istnieje inny sposób wyrazania naszych mysli? Jesli tak to jaki? - Pewna kobieta chciala wyjsc ze swoim mezczyzna na spacer, wyciagnac go sprzed telewizora. Mówi wiec do niego: „Zobacz, kochanie jaka piekna pogoda.” Mezczyzna nie reaguje i dalej oglada mecz w telewizji. Kobieta mówi wiec jeszcze raz: „Zobacz, kochanie, jaka piekna pogoda”. On na to: „No tak piekna” i nie reaguje. Atmosfera sie zageszcza. Komunikuja sie slowami, ale ich intencje sa zupelnie inne. Malzonka chce wyjsc na spacer, ale nie mówi tego wprost. Mezczyzna nie bardzo chce wyjsc na spacer, ale tez nie mówi tego wprost. Po prostu nie reaguje na jej slowa. W komunikacji miedzy bliskimi sobie osobami (zalózmy kobieta i mezczyzna) slowa sa drugorzedne, bo rozumiemy sie „w pól slowa”, albo po prostu czytamy sobie w myslach. Wazniejsza jest mimika, gesty, intonacja. Komunikowanie miedzy kobietami i mezczyznami mozna rozpatrywac w szerszym aspekcie. To nawet komunikowanie miedzykulturowe, bo nie da sie ukryc: róznimy sie tak bardzo, ze czasem nie jestesmy w stanie sie z soba porozumiec. Ale mówi sie tez, ze to róznice sie przyciagaja. Wiec, gdyby kobiety i mezczyzni byli tacy sami, to byloby strasznie nudno na tym swiecie. A to, co najsympatyczniejsze, najbardziej intrygujace, to wlasnie te róznice. - Czy zauwazyl Pan na przestrzeni lat, ze sposób mówienia kobiet, zmienia sie? Czy kobiety staja sie bardziej wulgarne? - Kiedy porównuje swoje kolezanki ze szkoly podstawowej z uczennicami, które pózniej uczylem, albo z kobietami na przystanku, to nie wiem czy panie nasladuja panów, czy to jest proces samorzutny. Bardzo mi sie nie podoba poslugiwanie sie przez panie wulgaryzmami. Nie tylko przez panie. Ten jezyk, którym posluguja sie kobiety (nie chce generalizowac), zaczyna byc zdominowany przez wulgaryzmy. A z drugiej strony, kobiety sa tak samo czlonkami subkultur jaki i mezczyzni. Na ich jezyk, zatem, wplyw ma takze slang danej subkultury. Nie sa to pozytywne procesy. Chcemy, zeby nasz jezyk byl piekniejszy, przyjemniejszy, ale nie jestesmy w stanie mechanicznie zatrzymac tych przemian. Ja bym sobie zyczyl, zeby panie nie poslugiwaly sie wyrazami wulgarnymi. Zyczylbym sobie, zeby nie poslugiwali sie tymi wyrazami takze panowie. Szczególnie jesli tematem rozmów sa uczucia, kiedy wyznajemy sobie milosc. Uzywajmy jezyka polskiego w pelni, a nie ograniczajmy sie tylko do tych kilku slów, tworzacych taka krótka liste. - Czy pan jako znawca, lapie sie czasem w zyciu codziennym na tym, ze komunikuje pan cos w sposób typowy dla mezczyzny, a pana partnerka odpowiada „po kobiecemu”. Czy udaje sie panu ten moment uchwycic i czy próbuje pan to niwelowac? - Mysle, ze to nie tylko ja, ale wszyscy panowie sie na tym lapia. Dochodzi do nieporozumien, mamy przeciez takie stwierdzenie „cichych dni”, kiedy kobieta z mezczyzna nie potrafia sie porozumiec i atmosfera oziebia sie. Jako osoba zajmujaca sie procesami komunikacji, moze ten zmysl mam bardziej wyostrzony, ale z drugiej strony czasem bardzo wygodnie jest skorzystac ze stereotypu mezczyzny i udac, ze sie czegos nie zauwaza. To sie niejednokrotnie i oplaca, i jest bardzo bezpieczne. Unikanie konfliktów to tez sztuka, bo nie ma chyba nic bardziej groznego niz rozwscieczona kobieta J . - A rozwscieczony mezczyzna? - Rozwscieczony mezczyzna równiez, ale dlaczego wszystkie huragany na swiecie nosza zenskie imiona? - Zalózmy zatem, ze dochodzi do konfliktu. Kobieta krzyczy, mezczyzna raczej milczy, zamyka sie w sobie, to jak sie pogodzic? - Nie mam pojecia. Pewnie kazdy z panów by tu jakis przepis podal, ale podejrzewam, ze wiekszosc z nich owego przepisu nie posiada. Jest tez takie powiedzenie, ze klócic mozna sie róznie, wazne, zeby sie pieknie godzic. A jak pieknie, to juz szczególowa sprawa, zalezaca od konkretnych par, z którymi trzeba by bylo rozmawiac. - Sadzi Pan, ze istnieje jeszcze jakas forma dyskryminacji kobiet. Zgadza sie Pan ze stwierdzeniem, ze kobiety wciaz maja gorzej? - Musze te teze obalic. Absolutnie nie zgadzam sie z tym. Mój pierwszy kierunek studiów, który skonczylem, to byla filologia polska. Studentów bylo 120, a sposród nich panów bylo zaledwie 11. Wiec to my bylismy w mniejszosci, dodatkowo do konca studiów dotrwalo nas 5 lub 6. Gdy zaczalem pracowac jako nauczyciel jezyka polskiego, to znowu bylem tym nielicznym polonista – mezczyzna. Sytuacja nie poprawila sie na dziennikarstwie – tam równiez dominacja pan. Dlatego ja bym powiedzial, ze to faceci sa w mniejszosci. Ale z mojej perspektywy wcale nie mamy gorzej. Absolutnie nie! - Jak wedlug Pana powinna byc doceniana kobieta? I kiedy? - Nie wiem czy jest to wlasciwe pytanie. Nie cenimy sie przez to, ze ktos jest mezczyzna, ktos jest kobieta, a ktos inny dzieckiem. Tylko za to, ze szanujemy siebie, mamy do siebie zaufanie, ze jestesmy razem, ze obcujemy w jakims kregu miedzykulturowym. Olga Karwowska, Natalia Zurawska |
|